sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 1


Znowu kolejny, nudny dzień. Zaczął się on oczywiście tak samo jak pozostałe, czyli od ganiania po całym domu za budzikiem. Tak, wiem, że jak na osiemnastolatkę to trochę dziecinne, ale kocham tą zabawkę. Po porannej toalecie i ubraniu się w coś innego niż zielona piżama z krówką, poszłam zrobić śniadanie. I tu także kolejna tradycja. Jak śniadanie to tylko płatki z mlekiem! W domu był tylko mój młodszy brat, który słodko sobie spał. Moi rodzice od rana w pracy. Tak, wiem. Mam osiemnaście lat, powinnam się w końcu wyprowadzić. Aktualnie mieszkam w Warszawie z rodzinką i jakoś mi to nie przeszkadza. Oczywiście rozglądam się za jakimś mieszkaniem, ale za bardzo mi to nie wychodzi…  Założyłam moje ulubione trampki i kurtkę, wzięłam torbę i pognałam na stację. Chodzę do ostatniej klasy liceum o profilu biologiczno-chemicznym. Do szkoły niestety muszę dojeżdżać pociągiem. Czekając na peronie, napotkałam się na tak zwane hotki. Cały czas gadały o tym, jakie to Winiarski ma boskie, hipnotyzujące oczy, jaka to Bartmana klata jest zajebista itp. Jestem fanką siatkówki od dziecka, najbardziej kocham Skrę Bełchatów, ale nigdy nie zachowywałam się tak jak one. Starałam się nie dać ponieść emocjom, ale kiedy zaczęły gadać o Kurku, który u nich miał na nazwisko Zawór, że jest bardzo przystojnym aktorem, który zajął się siatkówką i sprzedał się ruskim, to nie wytrzymałam.

- Kim wy jesteście, żeby oceniać decyzje ludzi w ogóle ich nie znając? – starałam się nie krzyczeć, ale gdy patrzyłam na te ich wytapetowane twarze to nie mogłam się opanować.

- Weź się dziewczyno nie kompromituj. My znamy Zawora, byłyśmy na jego meczu! – odezwała się jedna z nich, która make-up to chyba szpachelką nakłada.

- Tak? I uważacie, że jak byłyście na jednym meczu to od razu możecie oceniać decyzje innych?! – nienawidziłam ludzi, którzy raz w życiu widząc kogoś na oczy od razu wyrabiali o nim zdanie.

- Tak. Bo on dalej powinien grać w ZAKSIE Bełchatów! Sprzedał się! – widać, że tej blondynie nie da się przemówić do rozumu. O ile w ogóle go miała.

- Przykro mi ”fanki” siatkówki – przy słowie fanki pokazując tak zwane króliczki – ale taki klub jak ZAKSA Bełchatów nie istnieje – powiedziałam, starając się powstrzymać śmiech.

- To niby w jakim klubie grał Zawór z Winiarskim, Kubiakiem i Bartmanem? – Zapytała blondyna, która wyglądała na coraz bardziej zdenerwowaną.

- Oni nie grali w poprzednim sezonie w jednym klubie. – Powiedziałam, robiąc ” face palma”.

- Kłamiesz!

- Nie. I niestety mam dla was wiadomość, która zrujnuje wasze życie. Taki siatkarz jak Zawór nie istnieje! – W tym momencie na peron wjechał mój pociąg. Wsiadłam do niego zostawiając zdezorientowane hotki na peronie.

Przez całą drogę zastanawiałam się skąd biorą się tacy ludzie. Uważają się za kibiców siatkówki, a tak naprawdę tylko interesują się siatkarzami, bo są przystojni. Niestety, tacy ludzie też istnieją. W tym momencie zaczęłam współczuć siatkarzom. Obojętnie, gdzie pojadą, hotki pojadą za nimi i będą za nimi łazić dopóki nie dostaną autografu. No i zdjęcie oczywiście też musi być, bo czym tu się chwalić na facebooku jak nie zdjęciem z Zaworem. Skąd im się wziął ten Zawór to nie wiem, ale przynajmniej pośmiać się mogłam. Ale była jedna rzecz, której zazdrościłam tym hotkom z peronu. Były na meczu siatkówki. Ja, chociaż siatkówką interesuję się już od ośmiu lat, nie miałam okazji zobaczyć meczu na żywo. Moi rodzice nie rozumieli mojej pasji. Zawsze ze mnie żartowali, że za takie emocjonalne kibicowanie powinni mi płacić. Pociąg zatrzymał się na stacji punktualnie. Wysiadłam, przeszłam przez ulicę i już byłam pod szkołą. Kiedy weszłam od razu przywitała się ze mną Daria – kumpela z klasy.

- Hej, hi, Hello! – krzyknęła tradycyjnie już wkładając mi palce pomiędzy żebra.

- Cześć, cześć – odpowiedziałam niezbyt entuzjastycznie.

- Od rana nie w humorze? Ja rozumiem, że jest październik i do tego poniedziałek, ale nie można się smucić! Szczególnie kiedy w pobliżu jestem ja. – Daria była osobą, która zawsze poprawiała mi humor. Nie mogłam jej nazwać przyjaciółką, bo takową nie była. Po prostu była bardzo dobra koleżanką.

- Ja nie w humorze? Ja zawsze jestem w humorze! – Powiedziałam, czochrając jej włosy.

- No nie! Rozwaliłaś mi warkocza! Tyle go plotłam… Małpa! – Krzyknęła i wystawiając mi język poszła do łazienki poprawić fryzurę.

Czekając na Darię dostałam esemesa od Olki, mojej przyjaciółki.


Spotkajmy się dzisiaj w parku o 17. Musimy pogadać.


Zdziwiłam się, ale odpisałam, potwierdzając spotkanie. Przez cały dzień w szkole zastanawiałam się o co jej może chodzić. Po szkole pożegnałam się z Darią i poszłam na stację. Czekając na pociąg, który niestety miał jakieś opóźnienia, zaczęłam czytać treść wszystkich plakatów znajdujących się w pobliżu. Moją uwagę przyciągnął jeden z nich.


Kurs fotografii! Szybko i tanio!
Dzięki temu kursowi możesz zostać zawodowym fotografem już dziś, bez lat nauki!
Zadzwoń już teraz: 684-256-469


Zaciekawiło mnie to. Zapisałam numer i weszłam do pociągu, który właśnie łaskawie wjechał na stację. Wróciłam do domu, zjadłam jakieś kanapki i poszłam przygotowywać się do spotkania z Olką. Ciekawe o co jej chodzi. Pożyjemy zobaczymy. Rozczesałam włosy i przebrałam się w coś cieplejszego, bo jak wiadomo październikowe wieczory do ciepłych nie należą. Założyłam moje ulubione trampki, kurtkę i wyszłam na dwór. Do parku, o którym mówiła Olka miałam jakieś 5 minut drogi. Po dotarciu na miejsce usiadłam na ławce i jak zwykle czekałam na Olkę. Zawsze się spóźniała. Obojętnie, gdzie wychodziła, musiała się wystroić i to zajmowało jej właśnie tyle czasu. Wreszcie po 10 minutach czekania dostrzegłam ją. Od razu do niej podbiegłam i chciałam się przywitać, ale mnie odepchnęła.

- Olka, o co chodzi? Czemu nie chcesz się ze mną przywitać? – Zdziwiło mnie jej zachowanie, zaczynałam się denerwować.

- Magda, nie chcę, żebyś była moją przyjaciółką. – Powiedziała chłodno.

- Co? Ale jak to? Czemu? – Zapytałam ze łzami w oczach.

- Mam już ciebie dość. Twoich problemów. Nie chcę w kółko wysłuchiwać  tego jaka jesteś samotna. – Zabolało mnie to i to bardzo.

- Nie mówię o tym w kółko! – Miesiąc temu zerwał ze mną chłopak. Bardzo to przeżyłam, ale tylko dlatego, że był moim pierwszym chłopakiem.

- Faktycznie. Gadasz jeszcze ciągle o tej swojej siatkówce!

- To moja pasja! O czym mam rozmawiać? Może o hokeju, na którym się nie znam? Albo o szermierce, bo ty się nią interesujesz?

- Tak! Powinnaś się zainteresować szermierką, bo ja się nią interesuję!

- Słucham?! – nie mogłam uwierzyć w to co mówi.

- To co słyszysz! Powinnaś się mną interesować. Powinnam być dla ciebie najważniejsza!

- Czyli się tobą nie interesuję? A te wszystkie razy, kiedy byłam na każde twoje zawołanie? Kiedy pocieszałam ciebie, chociaż sama potrzebowałam pocieszenia?

- To ty powinnaś mnie pocieszać! Ja nie mam zamiaru zajmować się twoimi problemami!

- Czyli według ciebie przyjaźń polega na tym, że ja się interesuję tobą i cię pocieszam a ty mnie olewasz? – Spytałam z niedowierzaniem. Miałam nadzieję, że zaprzeczy.

- Tak! – Nadzieja matką głupich. – Masz do wyboru: albo ja albo ta twoja głupia siatkówka.

- Wybieram siatkówkę – Odpowiedziałam bez wahania.

- Słucham? – Zapytała zdziwiona. Była pewna, ze wybiorę ją. - Wolisz jakiś głupi sport ode mnie?

- Dobrze usłyszałaś. Nie chcę się więcej z tobą widzieć. – Powiedziałam smutnym, ale zdecydowanym głosem.

- Ty głupia suko! – Wrzeszczała tak głośno, że chyba cała Warszawa ją usłyszała.

- Nie pozwalaj sobie. – Dopiero teraz sobie uświadomiłam, z jaką egoistką się przyjaźniłam. - Nie chcę więcej ciebie widzieć. Z naszymi zdjęciami zrób co chcesz. Nie kontaktuj się więcej ze mną. Żegnaj. – Powiedziałam i szybkim krokiem odeszłam w stronę domu.

-Ty… Ty dziwko! Ty głupia pierdolona szmato! – Słysząc te wyzwiska tylko przyśpieszyłam.

Miałam łzy w oczach. Czemu chcę płakać przez kogoś takiego? No tak.. Jestem zbyt uczuciowa. W tym momencie wpadłam na jakiegoś człowieka. Szybko przeprosiłam i poszłam dalej. Wróciłam szybko do domu i od razu włączyłam telewizor na powtórkę meczu PGE Skra Bełchatów – Lotos Trefl Gdańsk. Mecze to coś co zawsze poprawiało mi humor. Położyłam się na kanapie pod kocem. Skupiłam się na meczu, żeby nie myśleć o sytuacji z Olką. W połowie 3 seta usnęłam.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz